Pierwsze skutki pandemii. Sprawdź i przygotuj się na ponurą gospodarczą jesień.

7 maja 2020
Pierwsze skutki pandemii. Sprawdź i przygotuj się na ponurą gospodarczą jesień.
Na całościowe podsumowanie skutków pandemii dla gospodarki krajowej przyjdzie jeszcze czas. Na razie dość zdyscyplinowane społeczeństwo zaciska zęby i czeka na rychłe zakończenie izolacji w wielu dziedzinach życia i wyeliminowanie poczucia wszechobecnego zagrożenia. Nic jednak nie wskazuje na to, by miało się to w najbliższych miesiącach zmienić. Obserwatorzy rynku pokusili się jednak o wyłuszczenie pierwszych konsekwencji gospodarczych, które tu i teraz zaczynają być odczuwalne dla gospodarstw domowych i mniejszych firm. Sprawdź, jakie żniwo zbiera koronawirus obecnie i przygotuj się na to, co może przynieść następne półrocze.
  • Szał zakupów warty fortunę
  • Od eldorado do apokalipsy
  • Piękno w czarnych barwach

Szał zakupów warty fortunę

Kiedy koronawirus dotarł do Polski, ruszyliśmy tłumnie na zakupy w celu zapełnienia naszych spiżarń na wypadek zamknięcia sklepów. Okazało się, że oprócz pustych półek, deficytu papieru toaletowego i zaostrzonych środków ostrożności, czekała nas niemiła niespodzianka w postaci wzrostu cen żywności. Również zbilansowana i zdrowa dieta oparta na warzywach i owocach, stała się luksusem, na który mogą pozwolić sobie nieliczni, nieposiadający własnych przydomowych ogródków. Mimo, iż zarówno minister rolnictwa, jak i prezes UOKiK zapowiedzieli baczniejsze przyglądanie się nieuzasadnionym wzrostom cen żywności, to prawdopodobnie będzie on nieunikniony i zależny od nie najlepszej zresztą sytuacji na rynkach światowych. Widmo suszy, zahamowanie eksportu, czy nieuczciwe praktyki pośredników to czynniki, które zadecydują od dynamiki rozwoju tej niekorzystnej tendencji. Inaczej sytuacja ma się w branży tekstylnej. Dla konsumenta kupowanie odzieży nigdy wcześniej nie było atrakcyjniejsze–przeceny w zamian za zakupy online, bez klasycznego dotykania, czy buszowania po sklepie przed ostateczną decyzją. Analogicznie wyglądają zakupy w każdym sklepie, który zmuszony był swoją działalność całkowicie przenieść do sieci. Z kolei z perspektywy właścicieli stoisk, mimo zniesienia w ostatnich dniach niektórych ograniczeń w sprzedaży stacjonarnej, przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. Drastyczny spadek przychodów nie ma szansy być odrobiony w najbliższych miesiącach, przy założeniu, że reżim sanitarny zostanie utrzymany, ostrożność w wydatkach wzrośnie, a zasobność portfeli klientów spadnie.

Od eldorado do apokalipsy

O tym, że koronawirus nadwyrężył licznym firmom budżet na inwestowanie w zasoby ludzkie, zdążyło się przekonać wielu z nas. Rynek pracy nazywany do tej pory rynkiem pracownika przeszedł płynnie w ograniczony do minimum rynek pracodawcy, skrupulatnie liczącego każdą złotówkę i bacznie przyglądającego się kwalifikacjom zatrudnionych. Wraz z koniecznością ograniczenia przemieszczania się i wzajemnych kontaktów, również prace sezonowe straciły na popularności, a tym samym wzrosło bezrobocie. Choć daleko nam jeszcze do niepokojących wskaźników amerykańskich, to z pewnością ich skutki przeniosą się na nasze polskie poletko, z racji licznych powiązań gospodarczych w biznesie. Specjaliści podkreślają, że rynek pracy z firmami oferującymi całą listę benefitów pozapłacowych skończył się do odwołania. Zatem jeśli szukasz zatrudnienia poza branżą informatyczną, czy nowych technologii, możesz na razie zapomnieć o prywatnym ubezpieczeniu medycznym, dofinansowaniu wypoczynku, siłowni, angielskiego, czy kartach lunchowych. Urealnienie wynagrodzeń, wyższe wymagania, praca w formie zdalnej i znacznie wyższy popyt na pracę fizyczną. To realia dzisiejszego rynku. Oprócz firm, które odczuły już skutki pandemii, są również te, które działają prewencyjnie. Wstrzymują się procesy rekrutacyjne, czy oferują niższe wynagrodzenia kandydatom na pracowników.

Piękno w czarnych barwach

Usługi wszelakie, np. zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, ale i wszelkie inne aktywności wymagające bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem (np. siłownie) zostały zamknięte lub skazane na powolną śmierć. Dofinansowanie państwa nie zaspokaja bieżących potrzeb dotkniętych pandemią przedsiębiorców, wiele z tych przybytków piękna zostanie zamkniętych, liczni właściciele i pracownicy zasilą rzesze bezrobotnych. Przedsiębiorcy z branży beauty zmuszeni byli przenieść relacje z klientami do internetu, często też prowadzą sprzedaż online swoich kosmetyków i starają się wzmocnić swój wizerunek w sieci, by zbudować wystarczająco mocny kapitał na czas “po”. Któż z nas nie zna memów, filmików, czy dowcipów dotyczących usług fryzjerskich, czy kosmetycznych? Choć są to tylko niewinne żarty, to same okoliczności już nie są takie zabawne. Redukcja zatrudnienia, stworzenie planu B dla swojej firmy, a w ostateczności zamknięcie firmy i konieczność błyskawicznego przebranżowienia się. Tak rysuje się obecna sytuacja w branży usług związanych z pięknem.

Byt sporej części firm i osób prywatnych wypracowany latami, w dwa miesiące został postawiony pod ogromnym znakiem zapytania. Wielu sięgnie po oszczędności życia, by móc przetrwać najgorsze, inni się zadłużą, licznym przyjdzie obniżyć jakość życia. Pierwsze skutki pandemii pokazują, że bardzo istotny jest plan B, elastyczność na rynku pracy i oszczędności, które zagwarantują spokojny sen.

Czytaj także