Umowa toolingu – narzędzie do uszczęśliwiania obu stron zlecenia

13 lutego 2020
Umowa toolingu – narzędzie do uszczęśliwiania obu stron zlecenia
W zależności od rodzaju prowadzonej działalności korzysta się z szerokiego wachlarza, dogodnych rodzajów umów. Powszechna jest umowa o pracę przy zatrudnianiu pracowników, ale i umowy cywilno-prawne, po które zdecydowanie chętniej sięga lwia część przedsiębiorców dokonujących drobnych transakcji. Jeśli akurat nie jesteś właścicielem browaru, czy restauracji, który ich produkty chce dystrybuować, możesz nie znać pojęcia toolingu. A jest bardzo interesujące rozwiązanie, które w swych założeniach opiera się na czerpaniu korzyści przez obie strony umowy. Nie daj się niewiedzy i przeczytaj, czy taka propozycja ma szansę pomyślnego zastosowania w twojej branży?
  • Umowa stoi, a racja musi być po obu stronach
  • Nawarzyłeś piwa? To postaw na świadczenie ekwiwalentne
  • Przedmiotowe podejście do tematu
  • W grupie korzystniej

Umowa stoi, a racja musi być po obu stronach

Umowa toolingu to rodzaj umowy niezwanej, której warunki, choć muszą być ściśle określone i spisane, opierają się na obustronnym porozumieniu między stronami. To one decydują o kształcie porozumienia i mają jedyny i decydujący wpływ na zapisy zawarte w dokumencie. Nie ma tu mowy o narzuconej regule, czy większych, bądź mniejszych uprawnieniach i obowiązkach stron. Wykonywanie ekwiwalentnych świadczeń pod określonymi warunkami ma odbywać się na zasadzie dobrowolności i jest swoistym kompromisem między Zlecającym a Wykonawcą. Nazwa umowy wywodzi się od angielskiego słowa tool, czyli narzędzia. Ma ona sugerować, że stanowi swoiste narzędzie do generowania kosztów podatkowych, a tym samym do eliminacji opodatkowania VAT-em Zlecającego. Umowa toolingu nie jest opodatkowana w PIT, ponieważ nie należy do grupy świadczeń nieodpłatnych. Znalazło to swoje potwierdzenie w interpretacji organów podatkowych https://sip.mf.gov.pl/faces/views/szczegoly/szczegoly-interpretacji-indywidualnej.xhtml?dokumentId=511659&poziomDostepu=PUB&indexAccordionPanel=-1#tresc

Nawarzyłeś piwa? To postaw na świadczenie ekwiwalentne

Głównym założeniem umowy toolingu jest udostępnienie przez Zlecającego swoich środków trwałych (ale i nieruchomości, ruchomości, czy wyposażenia) Wykonawcy, który te środki nieodpłatnie wykorzystuje przez określony lub nieokreślony czas, by na końcu zwrócić je do Zlecającego. Wypożyczenie odbywa się w celu realizacji zlecenia i na warunkach określonych w dokumencie. Użytkujący środki trwałe, który jest równocześnie Wykonawcą zlecenia i nie jest właścicielem wykorzystywanych rzeczy, zdarza się, że jest zobowiązany na mocy porozumienia do dokonywania bieżących napraw eksploatacyjnych, ponoszenia kosztów ubezpieczenia, czy dokonywania systematycznych przeglądów, kontroli, czy innych bieżących opłat. Największą grupą odbiorców tego rodzaju umowy są browary oraz restauracje, czy puby. Jej przedmiotami są najczęściej meble ogrodowe, czy parasole, bądź szkło z logo firmy, które umożliwiają Wykonawcy realizację swoich zadań, a Zlecającemu pozwalają uniknąć VAT-u. Warto wspomnieć, że to forma reklamy dla Zlecającego z obniżką podatkową w cenie transakcji i możliwością amortyzacji środków trwałych. Wykonawca zaś nie kłopocze się o zapatrzenie w asortyment, który dostarcza Zlecający, co sprawia relokację wydatków na rozwój, zwiększenie zatrudnienia, czy podnoszenie kwalifikacji.

Przedmiotowe podejście do tematu

Przedmiotem umowy ekwiwalentnej mogą być wspomniane wyroby z logo browaru, ale i laptopy, telefony, maszyny, linie technologiczne, samochody osobowe, dostawcze oraz nieruchomości lub inne środki trwałe do celów podatkowych, wymienione w art. 16a ustawy o CIT. Specjaliści radzą, by w dokumencie znalazł się zapis o możliwości skontrolowania właściwego gospodarowania przekazanym mieniem, szczególnie w sytuacji, gdy z Wykonawcą nie mamy zbudowanych trwałych relacji.

W grupie korzystniej

Jak pokazuje przykład umowy toolingu, porozumienie w grupie wcale nie musi wiązać się z większymi, czy mniejszymi korzyściami dla którejkolwiek ze stron porozumienia, czy ukrytymi intencjami jednego z partnerów. Spisane wprost i namacalnie profity powinny zachęcić większą rzeszę przedsiębiorców do współpracy z innymi podmiotami i sprawić, że robienie interesów to prawdziwa gra do jednej bramki.

Czytaj także